Twój koszyk jest pusty.

  1. BŁĄD 1: Nieodpowiedni kąt nachylenia
  2. BŁĄD 2: Byle jak poprowadzone, skręcone lub za luźne pasy samochodowe
  3. BŁĄD 3: Dziecko leży na pasie biodrowym
  4. BŁĄD 4: Zła pozycja rączki fotelika
  5. BŁĄD 5: Źle wpięta baza
  6. BŁĄD 6: Dywanik pod stopą stabilizującą bazy
  7. BŁĄD 7: Montaż przodem lub bokiem modeli 0-13 kg
  8. BŁĄD 8: Nie wyłączenie poduszki powietrznej przy przewożeniu dziecka na przednim siedzeniu pasażera
  9. BŁĄD 9: Nieodsunięty przedni fotel pasażera
  10. BŁĄD 10: Luźne pasy wewnętrzne fotelika, zapinanie pasów na kurtce dziecka

Spis treści

Jak nie montować fotelików dla niemowląt? [PORADNIK]

Magdalena Kozułko

20.10.2017

Magdalena Kozułko

10 najczęstszych błędów montażowych - sprawdź, czy nie popełniłeś któregoś z nich!

Powtarzamy to do znudzenia - nawet najdroższy, najsolidniejszy i najbezpieczniejszy fotelik samochodowy nie spełni dobrze swojego zadania w czasie wypadku, jeśli będzie źle zamocowany.  Nieważne czy miał 5 gwiazdek w ADAC, czy ma świetne systemy ochronne i jak dobre opinie zbiera, po prostu nie będzie bezpieczny, jeśli montaż nie zostanie wykonany poprawnie.

 

 

Błędy montażowe w fotelikach od narodzin (0-13 kg, ale i 0-18 kg) mogą być bardzo różne. Te drobne w różnym stopniu osłabiają ochronne działanie fotelika. Niestety te bardziej rażące mogą mieć fatalne skutki i nie tylko zmniejszać bezpieczeństwo, ale i wręcz stanowić dodatkowe zagrożenie w czasie kolizji.


Dlatego też, jeśli nie jesteście pewni jak zamocować nowy fotelik dla swojego szkraba, zawsze proście o pomoc eksperta w sklepie. Nasi pracownicy montują zakupione u nas modele za darmo. Codziennie pomagają umieścić w samochodach dziesiątki fotelików 0+ najróżniejszych marek (Cybex, Maxi Cosi, Romer, Kiddy, Recaro, BeSafe, Graco, gb,  Takata). Zawsze udzielają wskazówek i pokazują, na co należy zwracać uwagę. Bezpieczeństwo Waszych pociech jest ich priorytetem. Po to przechodzą liczne szkolenia. Cała ich wiedza i umiejętności mają służyć Waszym dzieciom i zapewnieniu im należytej ochrony.

 

Oczywiście to właśnie na bogatym doświadczeniu naszych ekspertów oparliśmy ten artykuł. Pokażemy Wam dziś najczęstsze błędy z jakimi spotykają się nasi sprzedawcy. Niektóre z nich są drobne, inne naprawdę rażące.Koniecznie sprawdźcie, czy przez nieuwagę lub brak eksperckiej wiedzy nie popełniliście któregoś z nich.

 

 

Kiedy jest się świeżo upieczonym rodzicem łatwo jest coś przeoczyć, albo ulec namowom innych rodziców, którzy mówią "ja tak woziłem dziecko, nic mu się nie stało, ty też tak możesz". Niektóre pozornie nieistotne szczegóły mają istotne znaczenie dla bezpieczeństwa niemowląt. Uważamy, że warto nawet trzy razy sprawdzić, czy montaż fotelika Waszego dziecka jest poprawny. Dzieci są przecież najważniejsze.

 

BŁĄD 1: Nieodpowiedni kąt nachylenia

DLACZEGO POPEŁNIAMY TEN BŁĄD?

 

Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy, że fotelik 0-13 kg powinien być ustawiony pod odpowiednim kątem. Trudność poprawnego ustawienia zależy nie tylko od wiedzy i umiejętności rodzica, ale także od rodzaju kanapy samochodowej, na której mocujemy "nosidełko".  Bardzo łatwo jest przeoczyć taki błąd montażowy. Wielu rodziców nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że ich kanapa samochodowa może nie być odpowiednia do montażu fotelika jakiejś określonej marki.  Dlatego też przed zakupem warto skorzystać z pomocy eksperta.

 

DLACZEGO TEN BŁĄD JEST SZKODLIWY?

 

Jeśli fotelik będzie stał zbyt pionowo, niemowlęciu będzie ciągle opadać główka. Jego wiotka szyja nie jest jeszcze przygotowana do utrzymywania ciężkiej główki w odpowiedniej pozycji. Taka pozycja jest niewygodna, nienaturalna i bardzo mecząca dla dziecka.

 

 

Zbyt poziome ustawienie niesie za sobą jeszcze poważniejsze zagrożenia. Podczas szarpnięcia lub zderzenia, gdy duże siły będą działać na główkę i szyję dziecka nie będzie ono odpowiednio chronione. Nawet drobna kolizja może  spowodować poważny uraz kręgosłupa (szczególnie w odcinku szyjnym).

 

 

JAK UNIKNĄĆ BŁĘDU?

 

Problemu można uniknąć, jeśli przed zakupem zmierzy się fotelik w samochodzie i sprawdzi, czy kanapa auta pozwala na odpowiednie ustawienie. Poprawny kąt montażu fotelika (między pionem, który zwykle wyznacza położenie rączki, a plecami fotela) wynosi 45 stopni. Można to zmierzyć za pomocą zwykłej ekierki. Jeśli obawiacie się, że nie dostrzeżecie tego problemu poproście o pomoc eksperta w sklepie. On zamocuje fotelik poprawnie. Ewentualnie dobierze odpowiedni "korektor" (dodatkowy, dokupowany oddzielnie element, który ma na celu naprawić kąt).

 

 

Czasem w naprawieniu ustawienia przydatna może okazać się też baza (jeśli istnieje kompatybilna do fotelika).

 

CZEGO NIE NALEŻY ROBIĆ?

 

Kategorycznie nie należy wypełniać przestrzeni między kanapą a fotelikiem za pomocą "domowych sposobów". Zalecane są tylko sprawdzone podkładki korygujące (podkładka odpowiedniego producenta do odpowiedniego fotelika).

 

CO JESZCZE WARTO WIEDZIEĆ?

 

Rodzice często nie wiedzą, że nawet jeśli pracownik sklepu dobierze im odpowiedni fotelik do auta, to po tym jak używali fotela poza samochodem i chcą ponownie chcą wpiąć go do samochodu,  powinni upewnić się, że model całą swoją podstawą przylega do kanapy.

 

 

 

Problem ten dotyczy modeli mocowanych za pomocą samochodowych pasów bezpieczeństwa. Jeśli macie  fotelik 0-13 kg i korzystacie z niego na stelażu wózka lub używacie go jako nosidełka do przenoszenia dziecka, upewnijcie się za każdym razem, czy umieszczacie go w aucie poprawnie.

 

By uniknąć problemu warto kupić fotelik, który ma specjalne oznaczenie, nazywane poziomicą. Posiadają je chociażby modele Cybex. Poziomica tworzy linię, którą trzeba dopasować równolegle do kanapy. Dzięki niej wyraźnie widać czy ustawienie jest poprawne.

 

 

 

Zawsze możecie też zainwestować w fotelik z bazą. Po tym jak ekspert poprawnie umieści ją w samochodzie, będziecie mogli łatwo i szybko wpinać i wypinać fotelik 0+.

 

 

BŁĄD 2: Byle jak poprowadzone, skręcone lub za luźne pasy samochodowe

 

DLACZEGO POPEŁNIAMY TEN BŁĄD?

 

Przy montażu fotelików za pomocą pasów samochodowych zawsze należy upewnić się, czy pasy są naciągnięte i nieposkręcane. To one w końcu gwarantują stabilność i odpowiednio utrzymują fotelik w miejscu. Mimo to taki błąd jest jednym z najczęstszych. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ łatwo go popełnić spiesząc się, nie będąc odpowiednio skupionym lub będąc po prostu zbyt zaabsorbowanym wyrywającym się i krzyczącym dzieckiem.

 

 

DLACZEGO TEN BŁĄD JEST SZKODLIWY?

 

W czasie wypadku na fotelik działają bardzo duże przeciążenia. Jeśli pasy nie będą założone odpowiednio i odpowiednio naciągnięte, wtedy istnieje ryzyko, że fotelik przemieści się, a nawet wysunie z nich podczas kolizji. To może okazać się tragiczne w skutkach dla dziecka.

 

JAK UNIKNĄĆ BŁĘDU?

 

Należy po prostu zawsze sprawdzać, czy pasy nie są skręcone i po wpięciu fotelika naciągnąć je odpowiednio.

 

 

Jeśli na co dzień to pochłania Wam za dużo czasu, a macie samochód z Isofixem, zawsze możecie dokupić  bazę do fotelika (lub od razu zainwestujcie w fotelik na bazie). Baza sprawia, że nie trzeba przejmować się pasem samochodowym. Fotelik po prostu wklikuje się w jej podstawę.

 

 

CZEGO NIE NALEŻY ROBIĆ?

 

Niektórzy rodzice próbując uniknąć błędu, nie odpinają samochodowych pasów bezpieczeństwa przy wyjmowaniu niemowlęcia z fotelika. Utrudnia to i wyjęcie, i późniejsze włożenie dziecka do nosidełka, ale i tak decydują się na takie rozwiązanie, bo uważają że skoro pasy były zapięte poprawnie wcześniej, to pozostaną takie cały czas. Otóż niestety, wyciągając dziecko z siedziska, i tak mimowolnie poluzowują pasy samochodowe. Później ich nie poprawiają, więc fotelik nadal nie ma poprawnej stabilizacji.

 

Jeszcze gorszym rozwiązaniem jest kładzenie dziecka na pasy, by nie musieć za każdym razem ich rozpinać. O szkodliwości tego pomysłu powiemy szerzej w następnym podpunkcie. Jest to jedno z najgorszych rozwiązań jakie można zastosować, a wynika niestety z lenistwa.

 

 

CO JESZCZE WARTO WIEDZIEĆ?

 

Jeśli chodzi o podróżowanie samochodem pośpiech jest zawsze Waszym wrogiem. W obawie przed spóźnieniem łatwo jest popełnić podstawowe błędy. Dlatego zawsze warto jest dać sobie więcej czasu na odpowiednie zamontowanie fotelika i umieszczenie w nim dziecka. Rozwiązania "na skróty" w tym przypadku nikomu nie wychodzą na dobre. Lepiej jest wyjść z domu chwilę wcześniej lub spóźnić się odrobinę, niż pozwolić dziecku podróżować bez należytej ochrony.

 

BŁĄD 3: Dziecko leży na pasie biodrowym

DLACZEGO POPEŁNIAMY TEN BŁĄD?

 

Kładzenie dziecka na pasie biodrowym i przypinanie go wtedy wewnętrznymi pasami fotelika to jeden z najdziwniejszych i najbardziej szkodliwych pomysłów, jaki stosują rodzice niemowląt by "ułatwić sobie życie". Stosując takie rozwiązanie, nie muszą rozpinać pasów samochodowych mocujących fotelik. Daje to jakąś niewielką oszczędność czasu. Często wynika też obawy, że po rozpięciu pasów rodzice nie będą potrafili ponownie przeprowadzić ich tak, by zapewnić prawidłowy montaż fotela.

 

 

Niestety nasi eksperci zaobserwowali takie praktyki już wiele razy. Zwykle dorośli nie wiedzą jak niebezpieczne i nieodpowiednie jest takie działanie. Często dowiadują się o tym sposobie przewożenia dziecka od rodziny lub przyjaciół i argumentują swój  wybór tym, że skoro u innych się to sprawdziło i dziecku nic się nie stało, to ich maluch również może podróżować w ten sposób. Takie rozumowanie jest niestety całkowicie błędne. W przypadku bezpieczeństwa dzieci nie wolno chodzić na skróty.

 

DLACZEGO TEN BŁĄD JEST SZKODLIWY?

 

Przewożąc niemowlę w ten sposób, ryzykuje się jego zdrowie i życie. Na fotelik w czasie wypadku działają potężne siły. Podczas zderzenia pasy przytrzymujące go blokują się, by utrzymać fotelik w miejscu, a więc również działają jakąś siłą. Jeśli pas dotyka dziecka cała ta energia będzie na nie oddziaływać. Pas znajdujący się pod plecami niemowlęcia w czasie kolizji może więc poważnie uszkodzić jego kręgosłup.

 

 

JAK UNIKNĄĆ BŁĘDU?

 

Po prostu zawsze stosować montaż zgodny z instrukcją fotelika. A jeśli naprawdę chcecie ułatwić sobie codzienne umieszczanie dziecka w siedzisku, kupcie fotelik z bazą (lub dokupcie bazę do już posiadanego fotelika).

 

 

CZEGO NIE NALEŻY ROBIĆ?

 

Nie należy szukać kolejnego, niezgodnego z instrukcją rozwiązania na skróty. Po to kupujemy fotelik samochodowy, by chronił dziecko. Jeśli montujemy go niezgodnie z zasadami, nigdy nie będzie zapewniał bezpieczeństwa.

 

CO JESZCZE WARTO WIEDZIEĆ?

 

Jeśli ktoś pokazuje Wam nieznany sposób montażu fotelika lub "sztuczkę", o której nie ma mowy w instrukcji upewnijcie się, że takie rozwiązanie nie będzie szkodliwe dla Waszego dziecka. Możecie zapytać o to naszego eksperta. Pracownicy naszych sklepów stacjonarnych przechodzą szkolenia i stale powiększają swoją wiedzę na temat fotelików. Z pewnością będą wiedzieli jak Wam pomóc.

 

BŁĄD 4: Zła pozycja rączki fotelika

DLACZEGO POPEŁNIAMY TEN BŁĄD?

 

Rodzice zwykle nie wiedzą w jakim położeniu powinna znajdować się rączka fotelika 0-13 kg. Uważają, że rączka służy wyłącznie do przenoszenia i  w samochodzie ma być opuszczona. A jednak, u większości fotelików (np. modeli marki Maxi Cosi) pałąk ma  swoje zadanie również jeśli chodzi o ochronę maluchów w czasie wypadku. Gdy jest skierowany do góry, stanowi  dodatkową blokadę między fotelikiem a oparciem kanapy samochodowej. Jeśli instrukcja fotelika Waszej pociechy zaleca pionowe ustawienie pałąka, zawsze pozostawiajcie go w tej pozycji.

 

 

DLACZEGO TEN BŁĄD JEST SZKODLIWY?

 

Czasem szarpnięcie podczas wypadku jest tak silne, że fotelik przesuwa się do przodu. Jeśli pałąk jest opuszczony, fotelik wraz z dzieckiem może uderzyć w plecy kanapy samochodowej. Nie ma bowiem elementu, który zablokuje go w połowie drogi. Tą blokadą ma być właśnie rączka. Dlaczego nie należy jej składać (chyba, że instrukcja modelu zaleca inną, specyficzną dla danego modelu pozycję).

 

 

JAK UNIKNĄĆ BŁĘDU?

 

Jeśli posiadacie fotelik Maxi Cosi pozostawiajcie pałąk w pozycji pionowej. I nie tylko przy montażu za pomocą pasów. Czasem takie ułożenie wymagane jest także przy mocowaniu fotelika na bazie (np. w przypadku Maxi-Cosi CabrioFix). Informacja powinna być zawarta w instrukcji. Jeśli posiadacie fotelik innej marki także sięgnijcie po instrukcję i upewnijcie się jaki sposób montażu jest dla niego odpowiedni!

 

 

Jeżeli wiecie już, że pałąk musi być ustawiony pionowo, a zdarza Wam się o tym zapominać, możecie spróbować przyczepić do niego pluszową zabawkę lub kolorowe wstążeczki. To zainteresuje i zajmie dziecko w czasie jazdy samochodem, a przy okazji będzie przyciągać wzrok i zwracać Waszą uwagę, przypominając o prawidłowym ustawieniu rączki.

 

CZEGO NIE NALEŻY ROBIĆ?

 

Nie zakładajcie, że wszystkie foteliki wymagają jednakowego, pionowego ustawienia pałąka. Warto dokładnie znać instrukcję swojego fotelika i upewnić się, jakie są zalecenia producenta. Zdarzają się bowiem modele, które wymagają jakiegoś innego, specyficznego dla siebie ułożenia rączki (np. Jane Strata).

 

CO JESZCZE WARTO WIEDZIEĆ?

 

Na rynku znajdują się foteliki, które wymagają innego niż pionowe ustawienia pałąka. Jest ich jednak znacznie mniej niż tych, których pałąk powinien być ustawiony pionowo. Przykładowo foteliki produkowane na rynek amerykański - Britax i Graco wymagają podczas jazdy samochodem opuszczenia pałąka do tyłu.  Nie znaczy to jednak, że nie są one bezpieczne. Po prostu mają inną konstrukcję.

 

Foteliki, których instrukcja zakłada złożenie pałąka były testowane przez producenta i niezależne ośrodki badawcze (takie jak ADAC, OAMTC) właśnie z takim ustawieniem.

 

BŁĄD 5: Źle wpięta baza

DLACZEGO POPEŁNIAMY TEN BŁĄD?

 

Ten błąd popełniany jest najczęściej przez nieuwagę. Dorośli nie zawsze zwracają uwagi na kontrolki bazy. Czasem wpięcie jej do auta wymaga też sporo siły i może stanowić problem na przykład dla mamy w kolejnej ciąży, czy osoby starszej. Zdarza się też, że źle wpięte łącza Isofix blokują się i rodzice nie umieją ich samodzielnie wypiąć i pozostawiają bazę tak jak jest.

 

 

 

DLACZEGO TEN BŁĄD JEST SZKODLIWY?

 

Nie wpięta, częściowo wpięta lub źle wpięta baza nie gwarantuje żadnej stabilizacji fotelika i nie zapewnia dziecku ochrony w razie wypadku.

 

JAK UNIKNĄĆ BŁĘDU?

 

Jeśli samodzielnie montujesz bazę -  zawsze sprawdzaj kontrolki montażu. Jeżeli nie potrafisz samodzielnie zamontować bazy, nie wiesz jak sprawdzić, czy jest poprawnie umieszczona w aucie lub nie masz wystarczającej siły, by ją wpiąć poproś o pomoc jednego z naszych ekspertów. Pracownicy sklepów stacjonarnych chętnie zamocują ją w twoim wozie i pokażą na co powinieneś zwracać uwagę.

 

 

CZEGO NIE NALEŻY ROBIĆ?

 

Jeśli łącza źle zamocowanej bazy zablokują się nie wolno pozostawiać jej w ten sposób. Należy zgłosić się po pomoc w wypięciu elementu i poprawnym zamocowaniu.

 

CO JESZCZE WARTO WIEDZIEĆ?

 

Bazę Isofix można wpiąć jedynie do samochodów, które posiadają specjalne łącza. Niektóre starsze modele aut mogą nie być z nią kompatybilne.

 

 

Jeśli jednak twój samochód został wyprodukowany po roku 2006 na pewno posiada Isofix. W Europie wprowadzono przepisy, które wymuszają na producentach aut, by każdy nowowyprodukowany model posiadał te łącza.

 

BŁĄD 6: Dywanik pod stopą stabilizującą bazy

DLACZEGO POPEŁNIAMY TEN BŁĄD?

 

Najczęściej rodzice po prostu nie wiedzą, że dywanik lub podkładka może stanowić jakiekolwiek zagrożenie jeśli ustawimy na którymś z nich nogę bazy. Zostawiają je więc, by łatwiej móc utrzymać czystość w samochodzie lub po prostu o nich zapominają.

 

 

Jeśli nie jesteście pewni, czy noga podpierająca Waszej bazy nie stoi aby na dywaniku, koniecznie to sprawdźcie! Po usunięciu podkładki Wasze dziecko będzie bezpieczniejsze.

 

DLACZEGO TEN BŁĄD JEST SZKODLIWY?

 

Noga podpierająca bazy służy dodatkowej stabilizacji. W razie kolizji zapobiega obrotowi fotelika wokół własnej osi i utrzymuje go w miejscu. Niestety ustawiona na podkładce lub dywaniku samochodowym może się poślizgnąć. Wtedy nie będzie odpowiednio chronić dziecka.

 

 

Podkładka lub dywanik może nie ślizgać się przy codziennym użytkowaniu. Jednak w czasie kolizji na bazę, fotelik i każdy element samochodu działają tak duże siły, że trudno przewidzieć, co się stanie. Cały dywanik może się obsunąć lub zrolować, wpływając tym samym na stabilność nogi.

 

JAK UNIKNĄĆ BŁĘDU?

 

Po prostu wyjąć podkładkę ochronną przy montażu fotelika. Niemowlę i tak jeszcze jej nie potrzebuje. Nie chodzi, więc nie nabrudzi bucikami, ani nie naniesie błota do samochodu.

 

CO JESZCZE WARTO WIEDZIEĆ?

 

Warto wiedzieć, że noga podpierająca bazy nie powinna być ustawiana  również w miejscach, gdzie znajdują się schowki podłogowe. Umieszczenie nogi podpierającej na pokrywie schowka jest niebezpieczne. Podczas wypadku wieko schowka może zostać wyłamane. Noga podpierająca zapadnie się, co spowoduje, że fotelik nie będzie stabilny.

 

 

CZEGO NIE NALEŻY ROBIĆ?

 

Umieszczanie nogi na dnie schowka też nie gwarantuje stabilności. Jeśli dno schowka jest podwójne także może się zapaść. Warto dobrze znać nie tylko instrukcję fotelika, ale też swój samochód. Często jest tak, że diabeł tkwi w szczegółach.

 

BŁĄD 7: Montaż przodem lub bokiem modeli 0-13 kg

DLACZEGO POPEŁNIAMY TEN BŁĄD?

 

Niestety wciąż zdarza się, że żeby ułatwić sobie kontakt z dzieckiem lub obserwowanie go podczas jazdy, rodzice mocują foteliki 0+ niezgodnie z zaleceniem - bokiem lub co gorsza przodem do kierunku jazdy. Argumentują swoją decyzję tym, że dziecko denerwuje się nie mając kontaktu wzrokowego z rodzicem lub tym, że w ten sposób łatwiej malucha zabawić lub nakarmić. Niekiedy rodzice przekręcają foteliki także ze względu na silną chorobę lokomocyjną lub dyskomfort dzieci. Niestety żadne z tych usprawiedliwień nie powinno być brane pod uwagę, ponieważ foteliki 0+ spełniają swoje zadanie ochronne wyłącznie, kiedy umieszczone są tyłem do kierunku jazdy. W innej pozycji stają się po prostu bezużyteczne.

 

 

DLACZEGO TEN BŁĄD JEST SZKODLIWY?

 

Ten błąd jest wyjątkowo szkodliwy ponieważ niemowlęta powinny być przewożone wyłącznie tyłem do kierunku jazdy. Zaleca się by dzieci podróżowały w tej pozycji jak najdłużej (nawet do 4 roku życia), ponieważ zapewnia ona większą ochronę. Zmniejsza choćby przeciążenie szyi i kręgosłupa (na które niemowlęta są szczególnie narażone ze względu na ich duże i ciężkie główki). 

 

 

Przy ustawieniu fotelika przodem do kierunku jazdy i zderzeniu czołowym tragedia będzie praktycznie gotowa. Siła uderzenia wypchnie dziecko do przodu. Jego ciężka główka pociągnie je jeszcze bardziej. Wiotka szyja nie będzie w stanie tego wytrzymać. Dojdzie do poważnych urazów, które mogą skończyć się śmiercią lub kalectwem. Częstym przypadkiem przewożenia niemowląt przodem do kierunku jazdy,  jest tak zwana separacja głowy od tułowia.

 

JAK UNIKNĄĆ BŁĘDU?

 

Należy po prostu mocować foteliki 0-13 kg zgodnie z zaleceniami, tyłem do kierunku jazdy. Jeśli dziecko odczuwa silny niepokój bez kontaktu wzrokowego z rodzicem należy dopilnować, by jeden z opiekunów jeździł z nim na tylnej kanapie. To powinno uspokoić malucha.

 

 

Jeśli w aucie jest tylko niemowlę i kierowca może zamocować fotelik na przednim siedzeniu pasażera (zgodne z polskim prawem, wymaga tylko wyłączenia poduszki powietrznej). Wtedy dziecko będzie widzieć rodzica, a ten będzie pewny, że nie dzieje mu się krzywda. 

 

Można też zainstalować specjalne lusterko pozwalające na podglądanie, co dzieje się u pociechy. To niedrogie akcesorium, odpowiednio zamontowane na tylnej kanapie, pozwoli kierowcy w łatwy sposób kontrolować, czy dziecko ma się dobrze i czy nie potrzebuje pomocy.

 

 

A jeśli dziecko cierpi na chorobę lokomocyjną należy robić postoje podczas dłuższych podróży, wietrzyć samochód przed jazdą i unikać silnych zawieszek zapachowych. Mocne zapachy mogą wzmagać mdłości i dyskomfort malucha.

 

CZEGO NIE NALEŻY ROBIĆ?

 

Na pewno nie wolno przewozić dziecka bez fotelika (trzymając je na kolanach). Jest to nie tylko niezgodne z prawem, ale i zagraża życiu dziecka.

 

 

Nie wymieniajcie też fotelika na gondolę wózka. Nie gwarantuje ona żadnej ochrony. Ponadto gondola z zestawu wózka głęboko-spacerowego nie nadaje się do używania w aucie, gdyż nie posiada wewnętrznych pasów bezpieczeństwa.

 

 

CO JESZCZE WARTO WIEDZIEĆ?

 

W przypadku niektórych wcześniaków lub dzieci z problemami ortopedycznymi, które nie mogą jeździć w pozycji półsiedzącej rzeczywiście zaleca się korzystanie ze specjalnych gondoli samochodowych. Muszą one jednak spełnić odpowiednie normy (inne niż gondole do wózków) i mieć wewnętrzne pasy bezpieczeństwa. Nie należy mylić ze sobą tych dwóch różnych rodzajów gondoli.

 

 

BŁĄD 8: Nie wyłączenie poduszki powietrznej przy przewożeniu dziecka na przednim siedzeniu pasażera

 

DLACZEGO POPEŁNIAMY TEN BŁĄD?

 

Jak wspomnieliśmy już przy okazji błędu 7, dzieci można przewozić na przednim fotelu pasażera. Polskie prawo zezwala na takie rozwiązanie. Jest jednak jedno ważne zastrzeżenie - poduszka powietrzna pasażera musi być wówczas wyłączona. Wielu rodziców zapomina o tym albo nie wie jak wyłączyć poduszkę powietrzną w swoim aucie. Taki błąd może spowodować tragedię.

 

 

DLACZEGO TEN BŁĄD JEST SZKODLIWY?

 

W razie wypadku aktywny airbag otwiera się z prędkością sięgającą nawet 300 km/h! Jeśli na przednim siedzeniu znajduje się fotelik wraz z dzieckiem poduszka powietrzna uderzy w niego z  impetem. Tworzy to zagrożenie poważnymi urazami czaszki, kręgosłupa i wstrząsem mózgu. Takie obrażenia często są u niemowląt śmiertelne.

 

 

Nawet najlepszy fotelik samochodowy nie jest w stanie ochronić malucha przed siłą bezpośredniego uderzenia poduszki powietrznej. Nie do tego bowiem został stworzony.

 

JAK UNIKNĄĆ BŁĘDU?

 

Najważniejsza jest świadomość zagrożenia. Jeśli nie wiecie jak wyłączyć poduszkę powietrzną auta, po prostu nie mocujcie fotelika na przednim siedzeniu pasażera. Zawsze jednak możecie skontaktować się z serwisem samochodowym lub znaleźć informację o airbagu w instrukcji auta.

 

 

CO JESZCZE WARTO WIEDZIEĆ?

 

Poduszka powietrza powinna być wyłączona również jeśli na przednim fotelu pasażera przewożone jest dziecko w foteliku RWF, fotelikach 15-36 kg, 9-18 kg i 9-36 kg. Impet otwarcia się poduszki może doprowadzić do uszkodzenia kończyn starszego dziecka (jadącego przodem do kierunku jazdy). Nie będzie dla dziecka ochroną, a tylko dodatkowym zagrożeniem.

 

 

Więcej informacji o przewożeniu dziecka na przednim fotelu pasażera znajdziecie w naszym poradniku - TUTAJ.

 

BŁĄD 9: Nieodsunięty przedni fotel pasażera

DLACZEGO POPEŁNIAMY TEN BŁĄD?

 

Jeśli fotelik dziecięcy zamocowany jest tuż za przednim siedzeniem pasażera, należy pamiętać o tym, by siedzenie to było  przesunięte do przodu tak, by nie stykało się z fotelikiem dziecka. W niektórych samochodach jest to problematyczne ze względu na niewielką ilość miejsca na nogi przy przednim siedzeniu. Czasem nawet uniemożliwia to podróż na przednim fotelu pasażera (zdarza się w przypadku foteli RWF). Rodzice też często nie zdają sobie sprawy, że fotel nie powinien stykać się z fotelikiem pociechy. Warto jednak przykładać wagę do tego szczegółu. Ma on duże znaczenie jeśli chodzi o bezpieczeństwo.

 

 

DLACZEGO TEN BŁĄD JEST SZKODLIWY?

 

W razie wypadku siła uderzenia wpływa na każdy element samochodu. Jeśli siedzenie pasażera zetknie się z fotelikiem dziecka przy kolizji, przekaże mu część negatywnej energii. Siła działająca na fotelik będzie więc dużo większa.

 

 

JAK UNIKNĄĆ BŁĘDU?

 

Przysuń przedni fotel pasażera maksymalnie do przodu. Pilnuj, by osoba dorosła, która będzie jeździć obok kierowcy była poinformowana o sytuacji.

 

Zawsze możesz też zamocować fotelik po środku tylnej kanapy. To sprawi, że na pewno nie będzie się on stykał z przednimi siedzeniami.

 

 

CO JESZCZE WARTO WIEDZIEĆ?

 

Czy wiedziałeś, że udowodniono iż w aucie najbezpieczniejsze jest środkowe miejsce na tylnym siedzeniu.  Gwarantuje maksymalne oddalenie od możliwych punktów uderzenia przy kolizji bocznej. Dziecko znajduje się dalej miejsca uderzenia.

 

 

Ustawienie sprawdza się także przy zderzeniu czołowym, gdyż foteliki mają skłonność do poruszania się na boki i lekkiej rotacji (jest to spowodowane asymetrią mocowania za pomocą pasów samochodowych).

 

Oczywiście fotelik można zamocować po środku tylnej kanapy wyłącznie jeśli jest ona przystosowana do montażu (posiada Isofix lub 3-punktowy pas bezpieczeństwa). Wiele kanap ma inaczej profilowane środkowe miejsce. Czasami jest ono węższe niż oba skrajne lub posiada wyłącznie pas biodrowy. Często po środku podłogi samochodowej znajduje się też tak zwany "tunel", co z kolei wyklucza montaż za pomocą bazy (nie powinno się opierać o niego nogi stabilizującej).

 

Jeśli nie jesteście pewni, czy Wasz samochód jest przystosowany do montażu fotelika na tylnej kanapie, spytajcie o to jednego z naszych ekspertów!

 

BŁĄD 10: Luźne pasy wewnętrzne fotelika, zapinanie pasów na kurtce dziecka

 

DLACZEGO POPEŁNIAMY TEN BŁĄD?

 

Technicznie nie jest to błąd stricte montażowy. Ale i tak postanowiliśmy zawrzeć go w naszym zestawieniu, gdyż rodzice popełniają go niezwykle często. Gdy zapinamy dziecko za pomocą pasów fotelika, musimy pamiętać, by uprząż była jak najciaśniejsza.  Pasy  wewnętrzne fotelika muszą być ściągnięte. Nie mogą być za luźne, poskręcane lub niezapięte.

 

 

Wielu rodziców (szczególnie mamy) obawia się, że ciasna uprząż sprawi dziecku ból lub odbierze mu komfort jazdy. To mylne założenie. Ściągnięcie pasa nie wpływa aż tak znacząco na wygodę dziecka, a już na pewno nie łamie mu żeber, ani nie dusi. Poluzowując pasy wcale nie wyświadczamy dziecku przysługi. 

 

Często też nasi eksperci zauważają, że rodzice zapinają wewnętrzną uprząż fotelika na kurtce dziecka, nie zdając sobie sprawy, że zmniejsza to ochronne właściwości pasów.

 

DLACZEGO TEN BŁĄD JEST SZKODLIWY?

 

Odpowiednio zapięte pasy nie tylko przytrzymują i nie pozwalają dziecku wypaść z siedziska, ale również redukują negatywną energię, która działała na malucha podczas  kolizji. Nieściągnięta uprząż sprawia, że pasy tracą swoje właściwości ochronne i dziecko może po prostu wylecieć z fotela.

 

 

Nie martwcie się - dziecko nie udusi się i nie połamią mu się żebra jeśli ściągniecie pasy maksymalnie. Może  będzie mu przez chwile odrobinę mniej wygodnie, ale nic złego, ani szkodliwego dla zdrowia mu się przez to nie stanie. Dla Was - rodziców ważniejsze powinno być bezpieczeństwo niż chwilowy dyskomfort malucha.

 

Jeśli chodzi o zapinanie pasów na ubraniu wierzchnim zimą lub jesienią - nawet jeśli wydaje Wam się, że zaciskacie szelki najmocniej jak potraficie na kurtce, czy kombinezonie dziecka, to tylko złudzenie. W razie wypadku siły działające na materiał kurtki ścisną go, przez co powstanie luka nawet tak duża, że dziecko może wypaść z fotelika.

 

JAK UNIKNĄĆ BŁĘDU?

 

Zawsze ściągaj pasy dziecka jak najmocniej. Jeśli nie jesteś pewny, czy są wystarczająco ścisłe - sprawdź to za pomocą "testu szczypnięcia" lub oszacuj czy szczelina między pasami i dzieckiem nie jest większa niż 1 cm.

By wykonać test szczypnięcia spróbuj chwycić pas w dwa palce (wskazujący i kciuk). Jeśli ci się to uda i w palcach pozostanie Ci spora ilość pasa, oznacza to, że szelki są zbyt luźne i należy je naciągnąć. Test można powtarzać do skutku (aż chwycenie fragmentu pasa w dwa palce będzie niemożliwe).

 

Nigdy nie zapinaj też pasów na kurtce dziecka. Nie ma szans, by rodzic zacisnął uprząż na ubraniu wierzchnim malucha tak mocno, by wykluczyć poluzowanie pasów. Siła człowieka jest niczym w porównaniu z przeciążeniami jakie wyzwalają się podczas wypadków samochodowych.

 

By dziecko nie marzło w samochodzie zaopatrz je w specjalny śpiworek do fotelików 0-13 kg lub kocyk. Możesz też zastosować praktyczną sztuczkę. Zdejmować niemowlęciu kurteczkę, umieszczać je w foteliku i zapinać pasami, a potem na tak zabezpieczonego szkraba założyć kurteczkę plecami do przodu. Dzięki temu dziecko będzie dość szczelnie okryte.

 

 

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat śpiworków i całego zagadnienia zerknij TUTAJ.

 

CO JESZCZE WARTO WIEDZIEĆ?

 

Oczywiście starsze dzieci i dorośli również nie powinni jeździć w kurtkach w czasie zimy. Działa tu ta sama zasada - materiał kurtki między pasami a człowiekiem kompresuje się i pasy bezpieczeństwa nie stanowią należytej ochrony.  Warto to zapamiętać i podczas jesiennych i zimowych podróży zadbać również o siebie.

 

 

Co sądzicie o najczęściej zauważanych przez naszych ekspertów błędach? Sprawdźcie, czy nie popełniliście któregoś z nich. Bądźcie uważni. Zdrowie i życie Waszych dzieci zależy nie tylko od poziomu bezpieczeństwa samego fotelika, ale także od prawidłowości jego montażu i odpowiednio zapiętych pasów.

 

Komentarze (3)
Anna 17:46 25.10.2017
Przerażające! Przerażająca jest ludzka głupota. Najbardziej wstrząsnął mna błąd 3.
Millyanna 8:02 26.10.2017
Świetny artykuł, naprawdę bardzo przydatny! Mam jedno dodatkowe pytanie: przy pierwszym dziecku nie mieliśmy samochodu i kupiliśmy pierwszy fotelik, który wydawał się najlepszy i pasował do samochodu moich rodziców (marki Recaro). Teraz dorobiliśmy się samochodu i czekamy na drugie dziecko, ale zauważyliśmy, że fotelik po starszym dziecku ledwo zapina się na tylnej kanapie - trzeba się bardzo nagimnastykować, żeby pas wpiął się w zapięcie. Nie jest to niemożliwe ale wymaga dużej siły. Pomyślałam o zakupieniu przedłużacza do pasów. Wystarczyłoby coś takiego jak na tym zdjęciu, samo "gniazdo", żeby pas wchodził bezproblemowo http://www.c-t-s.pl/public/system/images/products/6980/14079-zoom.jpg Pytanie tylko, czy dostanę gdzieś takie "gniazdo", które będzie bezpieczne? Domyślam się, że dostępne na allegro po 10 zł sztuka mogą się okazać chińskim plastikiem. Zależałoby mi na czymś porządnym. Czy możecie coś polecić?
Karolina Greda 12:27 26.10.2017
Dzień dobry, dziękujemy za zainteresowanie naszym artykułem. Najlepszym rozwiązaniem w Państwa przypadku będzie dokupienie bazy isofix, która nie wymaga pasów do montażu. Nie polecamy rozwiązania z przedłużeniem pasa, gdyż osłabia to cały system mocowania. Może również dojść do tego, że klamra pasa będzie dotykać obudowy fotela, co jest niedopuszczalne. Pozdrawiam.
Marta Marszałek 21:06 10.11.2017
Faktycznie świetnie napisany i bardzo przydatny artykuł! Ja jeszcze chciałam dodać i apelować do wszystkich, którzy nie zdają sobie chyba sprawy z konsekwencji, by na prawdę przypinali foteliki, nawet na tzw. "krótkie trasy", zdarzyło się parę razy, jak widziałam, że Dziecko w foteliku wcale nie było przypięte, bo nie lubi, bo płacze, czy "szkoda czasu". Rodzice nie zdają sobie sprawy, jak wielkie zagrożenie stwarza nieprzypinanie dziecka do fotelika, czy fotelika do kanapy nie tylko dla ich dzieci, ale również dla nich samych, jak i innych użytkowników ruchu drogowego. Dbajmy o nasze Dzieci - o cały nasz świat, nawet na krótkich dystansach. Wypadek to tylko chwila, a ta jedna chwila może spowodować nieszczęście na całe życie.
Magdalena Kozułko
Magdalena Kozułko 20.10.2017
artykuły - zobacz inne artykuły tego autora
Obserwuj autora: